Marcin Kasprzak

Witam. Jestem Marcin i od zawsze interesowałem się światem komputerów. Lubię o nich czytać i pozyskiwać nową wiedzę. W trakcie nauki w ZST o profilu informatycznym zainteresowałem się dodatkowo pisaniem różnorakich kodów do stron internetowych oraz ich projektowanie. Wyjazd do Sewilli jest doskonałą okazją aby udoskonalić swoją pasję poprzez poznanie tej tematyki w innym kraju.

Opinia o praktyce:

Praktyki w Sewilli były bardzo ciekawym przeżyciem. Pobyt tu dał mi nie tylko możliwość podszkolenia swoich umiejętności z informatyki, ale również poznania nowego zakątka świata. Zwiedziłem wielkie miasto jakim jest Sewilla, poznałem kuchnię hiszpańską czy kulturę tu panującą. Przyswajanie nowego języka hiszpańskiego przez cały miesiąc był podobnie ciekawym doświadczeniem. Również miłe były tu większe wycieczki. Świetnie wspominam plaże Matalascañas, Gibraltar oraz Kadyks. Polecam wszystkim uczestnictwo w podobnych projektach od Erasmus+.



Praca:

Praktyki odbywam w małej firmie “Polpetto Shoes”. Zakład działa na rynku od paru miesięcy i zajmuję się głównie sprzedażą obuwia dziecięcego. Spółka mieści się w centrum Sewilli na ulicy Calle Francos i znajduję się niedaleko mojego tymczasowego miejsca zamieszkania. Muszę jedynie pokonać niecały kilometr drogi, więc chodzę tam na piechotę. Zawsze idę i wracam tą samą drogą, dzięki czemu prawie codziennie przechodzę obok sławnej Katedry w Sewilli. Dzięki swojej popularności, Katedra jest zawsze otoczona turystami, więc idąc tamtędy muszę zawsze uważać, aby na kogoś nie wpaść.

Jak wspomniałem wcześniej, firma jest mała. Wnętrze podzielone jest na część sklepową, małe zaplecze i jeszcze mniejszą łazienką przy zapleczu. Sklepem zajmują się 2 osoby. Pani Cristina, którą widuję tam codziennie oraz pani Gabriela, którą widzę jedynie w poniedziałki i w piątki. Bardzo miłe i sympatyczne osoby, które bardzo pragną, aby ich sklep stał się dostępny dla wszystkich. Z tego powodu za moje pierwsze zadanie stało się przetłumaczenie ich strony internetowej na język angielski. Mając stronę w języku hiszpańskim wiedzieli, że osoby z innych krajów, nie mówiące po hiszpańsku, nie odnajdą się na witrynie internetowej. Edytując plik w HTML zmieniam cały tekst na angielski. Przed tym jeszcze piszę i formatuję listę rozwijaną na stronie, która pozwoli osobom zmieniać język strony w każdym momencie. Dzięki takiemu zadaniu uczę się nowych hiszpańskich słówek. Bardzo mi zależy na swobodnej rozmowie z właścicielkami. Mimo, że dogadujemy się w języku angielskim to staram się od siebie dodać do zdań hiszpańskie słówka. Panie zawsze to doceniają i chętnie mi pomagają w poznawaniu nowych słów. W pracy poza tłumaczeniem, uczę się pozycjonowania artykułów internetowych w sieci. Jest to bardzo ważne w marketingu, ponieważ każdy sprzedawca chcę, aby jego produkty były najwidoczniejsze w wynikach wyszukiwania w przeglądarce. Ucząc się, sam pozycjonuję artykuły w języku angielskim. Również poza samą przeglądarką internetową, ważne jest promowanie sklepu w mediach społecznościowych. Chętnie zarządzam facebookiem oraz instagramem firmy. Dodaję zdjęcia, wpisy, itp. (oczywiście w języku hiszpańskim). Strona internetowa zawsze wymaga ulepszeń, więc chętnie pomagam w jej dopracowywaniu. Od dodawania wpisów, formatowaniu strony w CSS do pisania różnorakich skryptów w JS. Pracuję od 10.00 do 14.00 i zawsze czas leci mi tam szybko. Czas również umilają rozmowy z właścicielkami, które chętnie mnie wysłuchają i doradzą. Praca tu jest jednocześnie spokojna i ciekawa. Praktyki te uznaję za bardzo udane i pouczające.

Zakwaterowanie:

Na czas mobilności mieszkamy na Calle Antonia Díaz w domu z niemałą rodziną. W mieszkaniu żyję małżeństwo María oraz Curro wraz z trojgiem dzieci. Oboje są bardzo miłym małżeństwem, które zawsze jest gotowe nas wysłuchać. Host rodzice bardzo się starają abyśmy czuli się jak u siebie. Dają nam dużą swobodę w domu oraz poza nim. Dzięki takiej wolności, zasad to tu dużo nie ma. Możemy brać prysznic, ile oraz kiedy chcemy. Pranie jest w każdą sobotę, ale pani María sama mówi, że może zrobić nam więcej w tygodniu. Mamy w takim przypadku ją o tym powiadomić. Jemy 3 posiłki w ciągu dnia: śniadanie, obiad oraz kolację. Na śniadanie dostajemy zawsze płatki z mlekiem, ale zdarzały się dni, gdzie dostajemy naleśniki albo bagietki z serem/szynką, itp. Obiad jest codziennie inny i rzadziej się powtarza. Przywozi nam bowiem Pan Curro codziennie z pracy obiady, gdyż jego firma zajmuję się przygotowaniem posiłków i przywożeniem ich do firm nie mających, kuchni. Na kolację również nie mamy co narzekać bowiem dostajemy bardzo dobre jedzenie. Omlet, nachosy z pizzą, frytki z kurczakiem i jeszcze więcej potraw trafia na nasze talerze. Czasem się ów posiłki powtarzają, ale nie narzekamy, ponieważ zawsze nam smakuję. Jeśli chcemy dokładki to możemy zawsze powiedzieć o tym naszej host mamie. Mieszkamy w jednym pokoju z dwoma osobnymi łóżkami. Pokój jest sporych rozmiarów i nie narzekamy na przestrzeń. Jesteśmy zaopatrzeni w wiatrak do własnego użytku. Chętnie z niego korzystamy, ponieważ przez panujący tu klimat jest w pokoju duszno. Rodzina nie posiada zwierząt domowych. Trójka dzieci, która tu mieszka nie przeszkadza nam tu. Mimo że za dużo ze sobą nie rozmawiamy, zawsze się witamy na korytarzu, kiedy się mijamy. Mimo mieszkania z tyloma osobami w jednym domu, nie mamy problemu z korzystaniem z toalety. Na szczęście dom jest zaopatrzony w drugą toaletę i nie trafiamy na sytuację, gdzie nasza ubikacja jest zajęta. Jedyną przeszkodą jaka nas dzieli to język. Małżeństwo słabo mówi po angielsku i zna tylko parę słów, a dzieci z tego co widzimy w ogóle nie mówią w tym języku. Jednak znajomość paru słówek z strony rodziny oraz tłumacza, zawsze udaję nam się nam dogadać. Czasem pani María korzysta z pomocy pani Silvi, która jest siostrą pana Curro. Zna ona angielski i hiszpański, więc kiedy jest możliwość to zawsze korzystamy z jej pomocy do dogadania się z rodziną. Zdarza się, że pani Silvia odwiedza swoją rodzinę wraz z córką i gdy ją spotykamy to pyta nas o samopoczucie i życie tu w domu. Również nie ma problemu co do zasad przebywania poza domem. Możemy zawsze wychodzić i ustalić każdą godzinę powrotu, a jeśli jemy kolację na mieście to wystarczy powiadomić o tym pani Maríe. Oboje mamy klucze do mieszkania, więc nie ma problemu z dostaniem się do domu. Czujemy się tu naprawdę jak własnym domu z taką swobodą oraz miłym małżeństwem. Jak sam mówi pan Curro “It’s your home”. Oboje bardzo się starają z wprowadzaniem tu ciepłej atmosfery, gdzie możemy się czuć jak w własnych domach.

~ Kasprzak Marcin, Wieczorek Mateusz.