Mateusz Wieczorek
Nazywam się Mateusz Wieczorek i chodzę do klasy 3 informatycznej w ZST. Już od małego wiedziałem ze informatyka będzie towarzyszyć mi w przyszłości zawodowej. Poza informatyka w wolnym czasie lubię uczęszczać na siłownię i grać w Fortnite.
Opinia o praktyce:
Cały projekt Erasmus+ z pewnością pomógł mi rozwinąć żagle w stronę mojego kierunku zawodowego jakim jest informatyka, a stało się to za pomocą firmy, w której pracowałem przez ten cały okres. Poza nowo nabytą wiedzą w pracy, projekt również pozwolił mi rozwinąć się na płaszczyźnie komunikacji interpersonalnej, która odbywała się za pomocą aż dwóch obcych języków; angielskiego i hiszpańskiego. Kolejną sprawą były nasze cotygodniowe wycieczki, które były nie do opisania a zarazem też pozwoliły na odkrycie paru zakątków Hiszpanii. Podsumowując, projekt ten jest zdecydowanie warty polecenia każdej osobie, która ma szansę wziąć w nim udział. Może pomóc w nabraniu cennego bagażu doświadczeń który zdecydowanie przyda się w przyszłości.
Praca:
Swoje praktyki, które są głównym celem wyjazdu do Hiszpanii odbywam w serwisie komputerowym “SR Informatica”. Pomimo pracowania tam przez dwa tygodnie już jestem w stanie stwierdzić, że cały ten przepracowany czas nie pójdzie na marne. Praca przede wszystkim nie jest monotonna, bo w każdy dzień powierzane są mi wszelakie zadania, które mógłbym wykorzystać w przyszłości takie jak; montaż komputerów, instalacja systemów operacyjnych, wymiana podzespołów lub ich diagnostyka, itp. Poza samym wykonywaniem pracy ważna jest też relacja z swoim szefem, na co nie mogę narzekać. Każdego dnia czuję się tam jak u siebie za sprawą mojego szefa Lousia, który jest miłym i wyrozumiałym człowiekiem, który zawsze wyciąga swą pomocną dłoń, gdy czegoś nie potrafię wykonać. Firma znajduje się blisko samego centrum Sewilli w Tomares. Aby tam dojechać udaje się pieszo na dworzec autobusowy a stamtąd mam busa do samego Tomares. Cała ta podróż nie zajmuję więcej niż 30 minut, więc jest to bardzo optymalny czas. Pomimo że jeszcze praktyk nie ukończyłem muszę przyznać, że lepiej trafić nie mogłem.
Zakwaterowanie:
Na czas mobilności mieszkamy na Calle Antonia Díaz w domu z niemałą rodziną. W mieszkaniu żyję małżeństwo María oraz Curro wraz z trojgiem dzieci. Oboje są bardzo miłym małżeństwem, które zawsze jest gotowe nas wysłuchać. Host rodzice bardzo się starają abyśmy czuli się jak u siebie. Dają nam dużą swobodę w domu oraz poza nim. Dzięki takiej wolności, zasad to tu dużo nie ma. Możemy brać prysznic, ile oraz kiedy chcemy. Pranie jest w każdą sobotę, ale pani María sama mówi, że może zrobić nam więcej w tygodniu. Mamy w takim przypadku ją o tym powiadomić. Jemy 3 posiłki w ciągu dnia: śniadanie, obiad oraz kolację. Na śniadanie dostajemy zawsze płatki z mlekiem, ale zdarzały się dni, gdzie dostajemy naleśniki albo bagietki z serem/szynką, itp. Obiad jest codziennie inny i rzadziej się powtarza. Przywozi nam bowiem Pan Curro codziennie z pracy obiady, gdyż jego firma zajmuję się przygotowaniem posiłków i przywożeniem ich do firm nie mających, kuchni. Na kolację również nie mamy co narzekać bowiem dostajemy bardzo dobre jedzenie. Omlet, nachosy z pizzą, frytki z kurczakiem i jeszcze więcej potraw trafia na nasze talerze. Czasem się ów posiłki powtarzają, ale nie narzekamy, ponieważ zawsze nam smakuję. Jeśli chcemy dokładki to możemy zawsze powiedzieć o tym naszej host mamie. Mieszkamy w jednym pokoju z dwoma osobnymi łóżkami. Pokój jest sporych rozmiarów i nie narzekamy na przestrzeń. Jesteśmy zaopatrzeni w wiatrak do własnego użytku. Chętnie z niego korzystamy, ponieważ przez panujący tu klimat jest w pokoju duszno. Rodzina nie posiada zwierząt domowych. Trójka dzieci, która tu mieszka nie przeszkadza nam tu. Mimo że za dużo ze sobą nie rozmawiamy, zawsze się witamy na korytarzu, kiedy się mijamy. Mimo mieszkania z tyloma osobami w jednym domu, nie mamy problemu z korzystaniem z toalety. Na szczęście dom jest zaopatrzony w drugą toaletę i nie trafiamy na sytuację, gdzie nasza ubikacja jest zajęta. Jedyną przeszkodą jaka nas dzieli to język. Małżeństwo słabo mówi po angielsku i zna tylko parę słów, a dzieci z tego co widzimy w ogóle nie mówią w tym języku. Jednak znajomość paru słówek z strony rodziny oraz tłumacza, zawsze udaję nam się nam dogadać. Czasem pani María korzysta z pomocy pani Silvi, która jest siostrą pana Curro. Zna ona angielski i hiszpański, więc kiedy jest możliwość to zawsze korzystamy z jej pomocy do dogadania się z rodziną. Zdarza się, że pani Silvia odwiedza swoją rodzinę wraz z córką i gdy ją spotykamy to pyta nas o samopoczucie i życie tu w domu. Również nie ma problemu co do zasad przebywania poza domem. Możemy zawsze wychodzić i ustalić każdą godzinę powrotu, a jeśli jemy kolację na mieście to wystarczy powiadomić o tym pani Maríe. Oboje mamy klucze do mieszkania, więc nie ma problemu z dostaniem się do domu. Czujemy się tu naprawdę jak własnym domu z taką swobodą oraz miłym małżeństwem. Jak sam mówi pan Curro “It’s your home”. Oboje bardzo się starają z wprowadzaniem tu ciepłej atmosfery, gdzie możemy się czuć jak w własnych domach.
~ Kasprzak Marcin, Wieczorek Mateusz
